Teatr Krzyk

 

Teatr buntu i wspólnoty, czyli po co nam off?Teatr Krzyk

Konteksty i preteksty – Spotkanie I: Teatr buntu i wspólnoty, czyli po co nam off?

Bezpośrednim pretekstem do  całego projektu a szczególnie pierwszego Spotkania, był felieton Piotra Wyszomirskiego  zamieszczony  27.01.2014 na łamach wortalu e-teatr

(Moje) kłopoty z offem: Off co?

(…) Off zdycha. W jego buty wszedł na dobre, i nie zanosi się by w najbliższym czasie z nich wyszedł, teatr głównego nurtu, a przynajmniej jego najgłośniej komentowana część. Teatry repertuarowe pożerają prawie cały tort przeznaczony dla Melpomeny i Terpsychory. Off to coraz częściej margines żebrzący o granty, wsobny, skoncentrowany na karmieniu ego twórców, bez znaczenia społecznego, bez śladu dyskursu w przestrzeni publicznej. Całe połacie kraju pozbawione są odważnego, ryzykującego teatru społecznego, prowokującego do dyskusji, do zmian, czy choćby próby zarysu wstępu do rewolucji. Twórcy offowi obrażają się wręcz, gdy zalicza się ich do offu, bo to ich deprecjonuje. Off staje się synonimem amatorszczyzny i wycofania. Spektakle offowe, poza wyjątkami, najczęściej żyją co najwyżej życiem motyla, pokazane raz lub dwa na koniec roku, by w ostatniej chwili rozliczyć grant, ściągają na prezentacje tylko znajomych i środowisko. Off funkcjonuje w próżni, absolutną rzadkością są stabilne sceny z przemyślanym programem edukacyjnym. I tak dalej, i tak dalej. (…)

Zobacz pełny tekst

Dwa dni później odpowiedział Marek Kościółek:

Zdychamy, ale oddychamy

W odpowiedzi Piotrowi Wyszomirskiemu, który na łamach Waszego portalu wysnuł skądinąd ważną refleksję o kondycji polskiego OFF-u wysyłamy pierwszy strzał w ryj, by jego gładkość materii poznawczej mogła przejrzeć się w lustrze niecodzienności i odległego pomorza zachodniego. Zawarte treści, to wiele trafnych, ale także, w naszej opinii, mimo wszystko poprzez znikomą wiedzę o obecnych ludziach tzw. OFF-u, nietrafione oceny – do e-teatru, w imieniu Zachodniopomorskiej OFFensywy Teatralnej, pisze Marek Kościółek z Teatru Krzyk w Maszewie.

Pan Wyszomirski, niczym jegomość o tym samym nazwisku podczas niedawnych mistrzostw starego kontynentu w piłce ręcznej w meczu ze Szwecją, jest nie do zatrzymania w tym artykule. Boli to i wkurwia, ale właśnie z takim dyskursem chcemy się zmierzać. Zawarte treści, to wiele trafnych, ale także w naszej opinii mimo wszystko poprzez znikomą wiedzę o obecnych ludziach tzw. OFF-u, nietrafione oceny. Włączamy się w ten wyjałowiony z nadziei dialog.

Po pierwsze przesyłamy informacje o naszej polskiej akcji w zapomnianym przez krytyków teatralnych Zachodnim Pomorzu dla Ukrainy. Póki co, ten zapomniany i śmierdzący od palących się opon OFF, poruszył Szczecin. Zjednoczony i ważny w niedalekiej przeszłości ukaże kolejne akcje. I przez najbliższe dni nie mamy czasu polemizować, bo zapierdalamy na Majdan do Kijowa, organizujemy się w Szczecinie, pomagamy. Zdychamy, ale oddychamy, panie Wyszomirski.

W imieniu Zachodniopomorskiej OFFensywy Teatralnej Marek Kościółek – Teatr Krzyk

Nie pozostaje więc nic innego, jak zmierzyć się z dyskursem. Pomocne będą w tym spotkania z Teatrem Krzyk i jego liderem.